|
o należy zrobić, by ujarzmić naród bez uciekania się do
metod powszechnie przyjętych za nie humanitarne? Czy należy to zrobić szybko czy
też proces rozłożyć na lata, by przez to stał się mniej zauważalnym? Metodę
"na szybkiego" stosowali już niejedni i dlatego zostali osądzeni przez
potomnych przez wpisanie ich na czarne strony historii, a wizerunków tychże używa
się do dzisiaj przede wszystkim do straszenia dorosłych. Nie będę sypał nazwiskami, bo są
zbyt znane i można je znaleźć we wszystkich ustawach mówiących o walce ze złem.
Jaka jest różnica pomiędzy poderżnięciem gardła a rakiem tegoż? Jest i to duża
chociaż wynik jest zawsze ten sam. W pierwszym przypadku dzieje się to nagle, jest
dużo krwi i ogólnie odbiór jest bardziej niż negatywny. Drugi przypadek, choć działa
tak samo skutecznie, jest już rozciągnięty w czasie i oglądany jedynie z troską
i bólem współczucia w oczach najbliższych. Jest, co najważniejsze, przypadkiem zaliczanym do
"naturalnych" i nie wywołuje żadnych skojarzeń co do działania osób trzecich, a więc
całkowicie przyswajalnym przez społeczność. Ma wszakże jedną wadę - trzeba czekać
na zejście i to czasem dość długo. Dlaczego to piszę? Otóż zastanawia mnie
działalność polskiej służby zdrowia i bynajmniej nie chodzi mi o lekarzy,
pielęgniarki i ogólnie personel wymienionej, a o sam system działania regulowany
poprzez ustawy i rozporządzenia, które absolutnie nie leżą w gestii wymienionych. Pierwszą
rzeczą po tzw. transformacji ustrojowej było utworzenie Kas Chorych jako powrót
do przedwojennej, dobrej i sprawdzonej tradycji. Zapomniano jednak przygotować na to
tzw. powszechną służbę zdrowia,
którą to pierwszy "prawy prosty" zachwiał i to porządnie. Nie zapomniano natomiast o wydzieleniu
placówek "Nur für Władza", które do dziś prosperują wspaniale ale nie są dostępne
dla tzw. motłochu.
Już się wydawało, że wszystko jest
na dobrej drodze, gdy następna ekipa uderzyła ponownie tym
razem "lewym sierpowym" i bardziej skutecznie. Rozbiła puzzle, których ponowne układanie
już prawie kończono i
zafundowała nam nowy twór - Narodowy Fundusz Zdrowia. Zamiast służby zdrowia, która
miała leżeć w gestii samorządów, sklonowano super-doktora, który miał nas leczyć centralnie.
Był to cios, który zabrał szpitalom pieniądze, a które teraz miały być wydzielane
przez fundusz skupiony w jednej "rządzącej" dłoni. Cios ten powalił całą służbę
zdrowia dla pospólstwa i teraz należało już przystąpić do kopania leżącego. Ustalono
listę leków refundowanych dla narodu czyli spis najtańszych leków pierwszej generacji, a więc
takich, jakie dziś bogaty świat wysyła do krajów najuboższych jako humanitarną
akcję, która ma "pomóc" ale nie leczyć.
Następnie "fundacje" (będące faktycznie mackami rządu),
zaczęły ofiarować szpitalom nowoczesny, darmowy sprzęt, za którym po jakimś czasie nadeszły
wcale niemałe rachunki. Szpitale nagle popadły w niebotyczne długi, które zaczęły
ściągać "hieny w togach" (też rządowe), a które ktoś po pewnym czasie zaczął po
cichu wykupować.
Okazało się niebawem, że długi szpitali wykupił nie kto inny a Narodowy Bank Polski pod
kierownictwem starszej pani używającej na codzień polskiego pseudonimu (dzisiaj w Partii Obrażonych).
Nie zmieniło to w zasadzie nic,
oprócz tego, że w szpitalach zaczęło brakować pieniędzy na wypłaty, wyżywienie i
leki. Zaczął się "zaplanowany przez rząd" choć nie kontrolowany odpływ personelu za granicę,
przeważnie młodego i wykształconego, a w zamian zaczęto sprowadzać "ersatz" zza
wschodniej granicy, a pielęgniarki nawet z dalekiej Azji. Sprawa polskiego lecznictwa do dziś
nie została rozwiązana i nie będzie, bo nie leży to w interesie żadnego rządu. Nic
nie zrobi nawet słynny kardiolog, bo w dalszym ciągu myśli jak "czerwony kapturek",
a po drugie
nie otrzyma poparcia ani "polskiego" rządu ani "polskiego" Sejmu. Społeczeństwo choruje w dalszym ciągu ale
nie ma już szans na leczenie. I o to w tym wszystkim chodzi. Schorowany i pozbawiony
opieki medycznej
naród wcześniej czy później zejdzie do grobu i zostanie tylko garstka odpornych, która
już nikomu nie będzie w stanie zagrozić.
Jeśli żadnemu rządowi nie zależy na zdrowym
społeczeństwie, to należy postawić pytanie - z jakiego narodu wywodzi się rząd,
któremu nie zależy na własnym narodzie. Odpowiedź może być tylko jedna -
z pewnością nie z tego narodu. Jeśli jesteś
Polakiem i nie wszystko zrozumiałeś - przeczytaj to jeszcze raz, bo to jest bardzo
ważne. Dla Ciebie, dla Twoich dzieci i dzieci Twoich dzieci.
|